niedziela, 17 lipca 2011

eta, eta, a ta FETA!

Wczoraj widziałem po raz drugi "Mignone" - lepszy niż za pierwszym razem. Zauważyłem trochę detali, np. pana za konsoletą, który dawał podkład muzyczny i naśladował głosy. Podreptałem jeszcze na polski teatr (Feta) i miałem okazję obejrzeć przedstawienie "Odyseja gastryczna". Dobre widowisko, może trochę aktorsko było kulawe. Przedstawienie trochę ukraszone było popisuwą pijaczków z dzielnicy. Zbuntowali się i nie chcieli wpuścić kultury na swój teren, która notabene weszła bez pukania... Przecież ktoś powinien ich uprzedzić i powitać winem:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz