To mało powiedziane, że polskie drużyny w pucharach wystąpiły słabo. Z całym swoim zapasem obiektywizmu mogę przyznać, że wypadli kompromitująco. Porażki Lecha, Jagiellonii, czy Ruchu są uzasadnione. Ich rywale byli lepsi pod każdym względem. Przegrana Wisły z Azerami to już dramat. Chyba najlepiej na tle polskich patałachów wypadła Jaga, walczyła do końca i to było widać. Miałem kiedyś nadzieję, że budowa stadionów w Polsce, poprawa bezpieczeństwa na stadionach, nowi i bogatsi sponsorzy przyczynią się do polepszenia sytuacji polskiej ligi. Niby to wszystko przychodzi z czasem, tyle, że nie widać efektów. Po co Wiśle ten nowy stadion, albo Lechowi? I tak nie robią z tego dobrego pożytku. Coraz bardziej jestem przekonany, że wina stoi po stronie naszych umiejętności a raczej ich braku do tej dyscypliny sportu. Polacy, choć grają w dobrych zagranicznych klubach, na poziomie reprezentacji nie potrafią zagrać zespołowo. To koszmar dla kibica, kiedy nie może się identyfikować ze swoją drużyną, bo ta przynosi tylko wstyd. Mam nadzieję, że się mylę i wciąż ufam w polską piłkę. Wiem jednak, że zmiany, jeżeli przyjdą, to raczej później niż w najbliższej przyszłości.
piątek, 30 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
