Temat pachnie nieco obrazoburczo w kontekście historycznym, nie chodzi jednak o obrażanie kogokolwiek. Wielka cześć i chwała należy się wszelkim objawom patriotycznym, a już przede wszystkim w czasie wojny. Tekst dotyczy pewnej kontrastowości pocztowców ze słynnej Poczty Gdańskiej i dzisiejszych pracowników poczt w tym mieście. Kiedy mówimy Poczta Polska, mamy na myśli dostojną instytucję, która ma ugruntowaną pozycję w naszym państwie. Zaraz do głowy przychodzą nam wielcy obrońcy Poczty Gdańskiej. Ale jak się okazuje, ciężar historyczny jest dla Poczty Polskiej po prostu za ciężki.Pracownicy Poczty Polskiej są całkowicie nieprzygotowani do pracy. Nie znają zasad gospodarki wolnorynkowej, pracują jakby zakładzie wprost z PRL-u, według zasady "czy się stoi czy się leży, kasa się należy". Panie przy okienkach przypominają portierki w akademikach, uważają, że to od ich decyzji zależy sukces dostarczenia naszych paczek i przesyłek.
Od jakiegoś czasu ponawiam próby spokojnego wysłania paczki na Poczcie Polskiej. Nic z tego. Do najlepszych akcji dochodziło, gdy się pytałem, czy można obliczyć wartość paczki. Zwyczajowo na każdej poczcie, powinna znajdować się specjalna "linijka", która ma za zadanie obliczyć grubość naszej przesyłki. Sęk w tym, że albo urzędy nie mają tego skomplikowanego urządzenia, albo nie potrafią z niego skorzystać. W przypadku tego pierwszego, pani w urzędzie pocztowym, na moje pytanie, czy nie może jednak dłużej poszukać tej "linijki", odpowiedziała i tutaj cytuję "że, nie będziemy się targować, przecież to różnica 30 groszy". Zatkało mnie w całości. Pytam się więc, jeżeli to 30 groszy, to czemu w takim wypadku ja mam ponosić tego koszty. Przecież to poczta nie posiada potrzebnych narzędzi weryfikacyjnych.Na poczcie jest co najmniej kilka okienek, obserwując jednak pracę urzędników, można dojść do wniosku, że tych okienek jest jednak za dużo. Mam wrażenie, że pocztowcy grają w jakąś dziwną grę, coś w rodzaju połączenia koła fortuny i totolotka. Widzimy co możemy wygrać ale los jest nieobliczalny. Na wygraną możemy czekać i jeszcze raz czekać...
Okienko puste, a przy nim kolejka 8 osób. W innych okienkach urzędnicy pocztowi, oczywiście myślą, że klienci są ślepi. Taki obraz nam, przynajmniej mnie dotyka bardzo często.
