niedziela, 31 lipca 2011

Akurat w Czwórce

W sobotę miałem okazję pojechać na koncert Akuratu do Czwórki. Koncert wygrałem, więc stwierdziłem, że nie należy iść w koszta i troszkę przygody się przyda. Środkiem transportu okazał się stary i wypróbowany stop. Z Gdańska zawsze jest trudno wyjechać "na okazji". Kierowcy się tutaj rzadziej zatrzymują niż na południu, czy w centrum. Nie myślałem jednak, że będzie aż tak trudno. Wyszliśmy na drogę około 9.50. Doszło do tego, że do Elbląga jechaliśmy aż trzema autami i dopiero stamtąd zabrał nas ok. 13.15 nowiutki Nissan. Ludzie, nie bójcie brać się autostopowiczów - nie są to przestępcy! Na stopa jeździ się, bo jest to interesujący sposób zapoznawania ludzi. Z Czwórki same pozytywne wrażenia. Koncert był prawie że kameralny. Staliśmy może z dwa metry od zespołu! Godzina świetnej zabawy. Nie mogę się doczekać kolejnych koncertów. Wracaliśmy na drugi dzień pociągiem. Okazało się to złym wyborem. Pociąg jechał 6,5 godziny, przejeżdżając jakąś niesamowitą trasę (Warszawa-Kutno-Toruń-Iława) - to jest tylko możliwe w tym kraju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz