Związki małżeńskie na całym świecie są tak ważnym budulcem społecznym, że ich odpowiedni zapis jest zawarty w ustawach zasadniczych chyba wszystkich państw. Podobnie jest i w Polsce.
Przechodząc do sedna, właśnie homoseksualistów w Polsce blokuje ta sama konstytucja, która powinna zapewniać prawo do małżeństwa każdej osobie, bez różnicy na dobór płci (w myśl polskiej konstytucji, tylko związek kobiety i mężczyzny jest jedynym możliwym tzn. prawnym związkiem małżeńskim).
Homoseksualista niestety takiego prawa nie ma. Logicznie rzecz ujmując geje i lesbijki są pozbawieni tych praw, które posiadają osoby heteroseksualne. Jest to oczywista degeneracja i zaprzeczenie demokracji.Przechodząc do sedna, właśnie homoseksualistów w Polsce blokuje ta sama konstytucja, która powinna zapewniać prawo do małżeństwa każdej osobie, bez różnicy na dobór płci (w myśl polskiej konstytucji, tylko związek kobiety i mężczyzny jest jedynym możliwym tzn. prawnym związkiem małżeńskim).
Powracając do moich osobistych lęków. Jeżeli chodzi o zaporę religijną i moralną, to wydają się do przejścia. Religia sama nie wie czego tak naprawdę oczekuje i wcześniej czy później, zgodzi się na ustępstwa. Wystarczy spojrzeć na USA, gdzie wiele kościołów wyznaniowych akceptuje małżeństwa homoseksualne a nawet Rzym przymyka oko na grzeszki amerykańskich katolików. Kwestią rozstrzygającą pozostaje jednak legalizacja związków w świetle prawa. Dotychczas tylko w kilku stanach USA, związki gejów i lesbijek są legalne.
Polska pozostaje jednak (w dużym domyśle) jeszcze państwem wyznaniowym, gdyż panuje tutaj wszechobecna dominacja Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Transformacja w odmiennym myśleniu o związkach małżeństw homoseksualnych, na pewno nie nastąpi bez koniecznego bólu, bo Rzym w tej kwestii pozostaje na razie nieugięty. Lecz potrzeby się zmieniają i jeżeli Kościół się nie zreformuje, nastąpią w nim pęknięcia, a jak wiadomo, największą jego siłą jest jedność.
Chodzi tu tylko o oto, że akceptacja małżeństw homoseksualnych zależy od czynnika sztucznie wykreowanego i popularyzowanego przez Kościół.
Biblia nie dla wszystkich jest nośnikiem cnót moralnych, a już na pewno nie przywiązuje się do niej tak wielkiej wagi, jeżeli chodzi o wzory moralne. Co by było, gdyby chodziło np. o małżeństwa poligamiczne? Przecież cały Stary Testament jest na tych związkach oparty. Oznacza to tym samym zgodę Kościoła na poligamię? Nie. Nie, ponieważ już jeden schemat został przez Kościół powołany do życia i Rzym z niego nie chce zrezygnować.
Moralność jest ściśle związana z religią. Jeżeli się przełamie zaporę religijną, zostanie zdobyta forteca moralna.
Pozostaje tylko schemat tzw. tradycyjnej rodziny. To mnie szczególnie niepokoiło, iż uważałem, że model rodziny jest niezachwianym wzorem wychowania dziecka. Dziecko wychowywane przez homoseksualistów będzie powielało wyuczone wzory i zaprzeczy świętościom hołubionymi przez państwo, społeczeństwo i Kościół. Inaczej mówiąc nie odnajdzie się, gdyż jego światopogląd nie będzie akceptowany przez otoczenie. Nic bardziej mylnego.
Ideał rodziny już w tej chwili jest czymś niejednozadaniowym, żeby nie powiedzieć, że nie istnieje. Tylko Polacy jakoś nie mogą tego zaakceptować. Boimy się, iż małżeństwa homoseksualne zniszczą model polskiej rodziny. W tym problem, że takiej rodziny nie ma. Polski model rodziny jest natomiast ważnym mitem, który jest wciąż utrzymywany przez biskupów.
Kościół nie może zrozumieć, że taki model zniknął wraz z końcem dominacji mężczyzn w związkach małżeńskich i emancypacją kobiet. Nie może zrozumieć, ponieważ nie che, gdyż straciłby na znaczeniu.
Kobieta może decydować, czy chce pozostać w związku małżeńskim, czy z niego rezygnuje. Coraz więcej par wybiera związki oparte na niepisanej umowie. Wiele małżeństw nie może mieć dzieci i decydują się na zapłodnienie in vitro albo zastąpienie matki.
Nie wińmy za to homoseksualistów a raczej postęp czasów. Nikt nie zmieni tego, bo tak musi już być. Tradycyjnego modelu małżeństwa nikt już nie przywróci, gdyż jednocześnie, wiąże się to z przywróceniem nierówności społecznej i dominacji mężczyzny w związku. Zmiana miejsca kobiety, spowodowała całą lawinę nowych i nieodwracalnych procesów w społeczeństwie, niebezpiecznych dla Kościoła.
Nie znaczy to jednak, że nowy model małżeństw ma mieć charakter całkowicie odizolowany od wszelkich świętości. To czy jakaś para małżeńska kultywuje wartości z punktu widzenia narodu, czy religii ważne, raczej nie zależy tylko od Kościoła. Kościół, będzie jednak utrzymywał, że Polska i katolicyzm mają wspólne korzenie historyczne. Problem w tym, że właśnie tylko "historyczne"...
Już się nie lękam i rozumiem, że coś takiego jak "tradycyjny model rodziny" nie istnieje i dlatego potrafię dopuścić w całości myśl o legalizacji małżeństw homoseksualnych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz