środa, 19 sierpnia 2009

Teraz bracie, to tylko na około....

Myślałem, ze czasy godzin policyjnych należą do zaszłości, przynajmniej w Polsce. Chociaż mamy XXI wiek i co by nie mówić demokrację, to rzeczywistość wydaje się być jednak brutalna. Od kilku miesięcy na Uniwersytecie Gdańskim, mówiło się o zamknięciu przejścia podziemnego w godzinach nocnych, łączącego ul. Macierzy Szkolnej z terenem UG. Mimo, że postawiono kosztowne bramki, które zdążyły pokryć się warstewką rdzy, nikt bramy nie zamykał.
Wszystko się może zmienić, gdyż widocznie Uniwersytet Gdański przygotowuje zwyczajnych pieszych do zmian. Co powiedzą jednak studenci na początku października, jak tylko zorientują się, że aby z akademików na popularnych Polankach, dostać się po przysłowiowego "Maca" lub po piwo na stację BP, muszą obejść cały teren Uniwersytetu? Odpowiedź nasuwa się sama. Będą głodni, bez piwa to nie będą chcieli nawet mieszkać w akademiku...
Mówiąc już bardziej poważnie, uniwersytet wydał sporo pieniędzy na ogrodzenie. Z punktu widzenia dotychczasowej polityki nonsensów, jaką prowadzi UG nie musi to wcale dziwić. Przecież ważne jest bezpieczeństwo. Ważniejsze niż całodobowa biblioteka lub czytelnia, boisko uniwersyteckie, czy basen, nie mówiąc już o stypendiach.
Nie czepiajmy się płotu, jako elementu krajobrazu przy Wita Stwosza, bo wygląda całkiem ładnie. Uzasadnione pretensje rodzą się, gdy chcemy zapytać: czy budowa płotu była w ogóle potrzebna? Bo przed płotem było równie pięknie jak i po jego postawieniu. A więc nie chodzi chyba o estetykę...
Dlaczego w takim wypadku uniwersytet zabezpiecza się zamkniętą bramą po 22 godzinie? Powiedzmy szczerze, przecież i tak nie ma co tam ukraść. Jedyną zdewastowaną rzeczą w tej okolicy jest tunel, od którego uniwersytet i tak się odgradza.
Darzę UG wielkim szacunkiem, albowiem jest moją uczelnią. Tym bardziej ból ściska serce, gdy za każdym razem przed wejściem i po wyjściu z tunelu, niebieska tablica ostrzegawcza będzie przypominała jakiś obóz, muzeum, a może i nawet skansen.
Zamykanie przejścia jest bynajmniej nie na miejscu. Dumna historia gdańskiej solidarności głosi, że mury runą, runą, runą... Zamiast otwierać się na studentów, UG zamyka się w kosztownej koronie z żelaza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz