Wczoraj przed północą spaliła się zabytkowa dziewiętnastowieczna zajezdnia na Wrzeszczu. Zabytek podzielił los spichrzów, koszar na Dolnym Mieście i zakładów mięsnych na Angielskiej Grobli. Wszystkie te punkty łączy jedna rzecz. Jest nią prywatny inwestor, który kupując za grosze ziemię wraz zabytkowymi nieruchomościami, zobowiązuje się wykonania odpowiednich zabiegów konserwatorskich. Po sprzedaży rzeczywistość jest całkiem inna.
Zabytki popadają w ruinę a inwestor czeka tylko na jakieś nieprzewidziane sytuacje, które pozwolą mu wyburzyć zabudowania. Inwestorów nie odstraszają kary za zaniedbania, gdyż mają je wliczone w straty. Ja się pytam, gdzie logika? Jeżeli wyburzymy w mieście wszystkie zabytki, to nie będziemy w stanie przyciągnąć turystów. Miasto będzie popadać w jakąś nostalgiczną przestrzeń wypełnioną betonem, tanimi galeriami, hotelami i biurowcami
Gdzie miejsce na kulturę? Chcecie takiego miasta?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz