niedziela, 13 września 2009

Ludobójstwo a zbrodnia wojenna: przykład, kiedy nuda prowokuje polityków do bezużytecznej debaty

Niedawno miała miejsce bitwa medialna i polityczna pomiędzy Rosją a Polską. Ta bitwa pomiędzy wrogimi sobie państwami jest może zrozumiała. Ma ona jakiś sens historyczny. Tym bardziej ma sens, że w rozliczeniu polski rząd nie rozpoczął kampanii odwetowej i starał się częściowo rozwiązać konflikt zakulisowo.
Dziwi jednak mnie bitwa, która rozpoczęła się po wyjeździe premiera Putina z Westerplatte. O dziwo, Polacy zaczęli się szarpać sami ze sobą. O Katyniu nie było mowy podczas rozmów ze stroną rosyjską, natomiast dużo miejsca zajęła II Wojna Światowa. Może było to celowe działanie Kremla, aby Polacy zapomnieli trochę o zbrodni. Może i wpadliśmy w zasadzkę i już nie chodzi o to czy świadomie skonstruowaną przez Rosjan, ale Katyń nagle się Polakom, głównie z PiS-u, przypomniał i stał się narzędziem kolejnej awantury sejmowej. Tym kręgom politycznym, którym się nie udało nadać tonu nacjonalistycznego w rozmowach z Rosją podczas obchodów na Westerplatte, zależy teraz na rozpętaniu burzy medialnej. Potrzebowali oni punktu zaczepnego, no i znaleźli Katyń. Wiadomo, że od niedawna Putin jest chętny do rozmów w sprawie katyńskiej. Z drugiej strony, jest to najgorszy plan rozwoju sytuacji politycznej dla prawicy. Na wrogości z Rosją, faworyci opozycji budowali i budują kapitał elektorski. Rozwiązanie tej drażliwej kwestii, mogło być dla niej polityczną śmiercią, albo chociaż nieuleczalną chorobą, powodującą w niedługim czasie śpiączkę, z której nie wiadomo czy prawica w tej postaci, jaką mamy dzisiaj, cudownie się przebudzi. Nie pomoże nawet rozkoszny pocałunek krasnala, a nawet dwóch krasnali, bo pisowska księżniczka będzie prawie martwa.
Więc, by przetrwać prawica będzie wrzeszczeć, krzyczeć i szaleć, wzywać do buntu. Katyń stał się punktem honoru i ostatnim bastionem po przegranej batalii, po wrześniowej porażce na Westerplatte.
Z punktu widzenia zwykłego człowieka, a nawet historyka konflikt o Katyń, czy to jest ludobójstwo, czy zbrodnia wojenna nie mają większego znaczenia. Zbrodnia wojenna jest ludobójstwem w czasie wojny, a ludobójstwo zbrodnią w czasie wojny. Klasyczne qui pro quo. Kolejna pożywka dla polityków, którzy nie mają co robić i czują, że wypełniają w ten sposób swój obowiązek obywatelski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz