wtorek, 1 września 2009

Każdy coś innego ma do powiedzenia...

Dziś, w rocznicę wybuchu II Wojny Światowej, prominentni przedstawiciele rządów Europy i Świata, przedstawili swoją wizję przeszłości i przyszłości.
Nie było rozczarowania wypowiedzią Władimira Putina. Wydaje się, że premier Rosji, szczerze chciał przechylić szalę wagi zwycięstwa nad faszystami nad winą rozpoczęcia II Wojny Światowej przed ZSRR. Putin chciał tym samym powiedzieć, że Świat powinien odczepić się od Rosji, bo wszyscy byli umoczeni w rozpoczęcie wojny a pakt Ribentrop-Mołotow, nie był czym innym, jak tylko kolejnym paktem o nieagresji, który był podobny do innych paktów podpisywanych przed rozpoczęciem się wojny przez inne państwa w Europie. W zasadzie, nie wiadomo co chciał powiedzieć, jakby miał coś, jakiś wyrzut do wytknięcia ale się powstrzymywał.
Jedyną osobą szczerze wyznającą swoje stanowisko na Westerplatte, była Angela Merkel. Przyznała się, że Niemcy były winne za rozpoczęcie wojny i biorą całą odpowiedzialność za jej skutki. Reprezentant Francji, wskazał na losy rządu polskiego na emigracji. Szkoda, że nie wspomniał o kolaboracji rządu Vichy. Po czym przeszedł do komunałów o zjednoczeniu Europy. Julia Tymoszenko, mówiła o Ukraińskich ofiarach wojny. Następnie moralizatorsko przeszła do historii najnowszej, wskazując na budowę nowej Europy, jako nadziei na przyszłość. Prezydent Szwecji, powiedział, że II Wojna Światowa była wynikiem pierwiastka zła, ułomności człowieczej, skłonności do czynienia cierpienia innym ludziom, która ukrywa się w każdym narodzie. W dalszej wypowiedzi, konkludując, przeszedł do opowieści o nowej Europie.
Ogólnie spotkanie nie było zbyt uszczypliwe i skromne. Nikt się nie silił na ryzykowne stwierdzenia oprócz putinowskiego braku zdecydowania, czy premier ma coś powiedzieć i zdenerwować wszystkich, czy zasygnalizować oględnie o co mu chodzi. Może trochę szkoda, że wybrał to drugie, ponieważ już nie wiadomo o co chodzi w tym polsko-rosyjskim sporze historycznym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz